piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 29.

[Alex]
~Hospital~
W drodze do szpitala zadzwoniłam do Mario i dowiedziałam się, że są z małą na oddziale pediatrycznym. Zaparkowałam auto na jednym z wolnych miejsc parkingowych, wzięłam torbę i ruszyłam do środka. Bałam się o dziewczynkę, przecież ona ma dopiero 2 miesiące. Weszłam na oddział, a stukot moich obcasów przeniósł echo.
-Przepraszam - zwróciłam się do pani w recepcji - gdzie znajdę Mario Gotze ?
-Kim pani jest ?
-Jego dziewczyną
-Każda może tak powiedzieć ? - prychnęła
-Powie mi pani gdzie on jest ? - warknęłam
-Nie mogę - spojrzała na mnie lodowatym wzrokiem - proszę stąd wyjść
-Jestem siostrą Marco Reusa, dziewczyną Mario Gotze i ma pani minute na podanie mi numeru sali - wysyczałam przez zaciśnięte zęby rzucając jej dowód osobisty na blat
-Przepraszam - powiedziała niechętnie - sala numer 17, piętro wyżej
-Dziękuje - uśmiechnęłam się sztucznie
Ruszyłam w stronę windy i pojechałam na górę. Tym razem starałam się cicho chodzić, żeby nie przeszkadzać. Szybko znalazłam mojego chłopaka, który siedział obok sali 17
-Hej - kucnęłam przed nim
-Cześć
-Co się stało ?
-Zaczęła gorączkować, dałem jej jakieś leki na zbicie temperatury, ale to nic nie dało
-Będzie dobrze - położyłam mu dłoń na policzku, a on zamknął oczy i wtulił się w nią
-Jak spotkanie ?
-Potem Ci opowiem - machnęłam ręką
-Wyglądasz pięknie - pocałował mnie w czoło
-Dziękuje - uśmiechnęłam się delikatnie
Po chwili z sali wyszedł lekarz, więc oboje wstaliśmy, ale Mario delikatnie mnie objął
-Proszę się nie martwić - zwrócił się do nas - to angina. Bardzo rzadko występuje u niemowląt, ale to nie jest na tyle poważne, żebyśmy zostawiali ją w szpitalu.
-Dostanie antybiotyk ? - zapytałam
-Tak
-Kiedy możemy ją zabrać ? - westchnął szatyn
-Proszę pójść ze mną, wypiszę receptę, dam panu wypis, a mama może zostać
-Ja ... - zaczęłam
-Zaraz wracam - piłkarz cmoknął mnie przelotnie w usta
-W porządku - uśmiechnęłam się delikatnie
Weszłam do sali, gdzie razem z Mają była pielęgniarka. Dziewczynka była zapłakana, więc szybko wzięłam ją na ręce. Córka Mario jak tylko mnie zobaczyła to się uspokoiła. 
-Mogę już panią zostawić ?
-Tak, dziękuje 
-Niech się pani nie martwi, córka była w dobrych rękach
-Wiem
Nie chciałam wyprowadzać biednej dziewczyny z błędu i tłumaczyć, dlaczego mała nie jest moją córką.
-Jestem - usłyszałam mojego ukochanego
-Wszyscy myślą, że Maja jest moją córką
-Jest takie zamieszanie i uznałem, że nie ma sensu wyprowadzać ich z błędu. Przepraszam
-Nie masz za co
-Ubiorę ją i wracamy do domu
-Miałbyś coś przeciwko, gdybym dzisiaj u Was została ? - złapałam go za rękę
-Wręcz przeciwnie
-Zajmę się Mają jak będziesz miał treningi 
-To miło skarbie - zaśmiał się - ale mam wolne
-Tak ? - uniosłam pytająco jedną brew
-Tak - pocałował mnie
-Przepraszam  - jęknęłam 
-Jesteś urocza - puścił mu oczko 
-Mhm - zrobiłam naburmuszoną minę 
Wspólnie ubraliśmy dziewczynkę, chłopak zapiął ją w nosidełko i razem wyszliśmy ze szpitala. Rozstaliśmy się dopiero na parking, bo każde z nas było swoim autem. Po prawie 30 minutach dojechałam do domu Marco. Zdjęłam buty w przedpokoju, zostawiłam tam też torebkę i od razu pobiegłam do siebie. Do dość małej torby spakowałam trochę swoich rzeczy, a z łazienki wzięłam kosmetyki. 
Zeszłam na dół, zostawiłam w przedpokoju rzeczy i poszłam do kuchni, żeby napisać wiadomość do mojego brata. Na blacie zobaczyłam małą, białą kartkę, a na niej była krótka wiadomość
"Jestem z Leną w kinie. M."
Zachichotałam i na odwrocie napisałam swoją wiadomość. Może się zorientuje.
"Jestem u Mario. A."
Zadowolona założyłam buty, zabrałam swoje rzeczy, które wrzuciłam do bagażnika i odjechałam. Brama Mario była otwarta, więc wjechałam na podjazd i wzięłam torbę z rzeczami.
-Jestem - zawołałam 
Z szafeczki, w której mój chłopak trzyma klucze wyjęłam pilot i zamknęłam bramę
-Hej - Gotze mnie pocałował 
-Gdzie Maja ?
-Śpi, dałem jej leki 
-A antybiotyk ?
-Ma przyjmować o 9 i 21
-Tak późno ?
-Co 12 godzin - wzruszyłam ramionami
-W porządku, rozumiem
-Zaniosę Twoje rzeczy do sypialni 
-Dziękuje
-Jak masz ochotę to w kuchni jest zapiekanka musisz ją sobie odgrzać
-Ok ! Dzięki
W jego kuchni czułam się swobodnie, więc szybko wstawiłam danie do piekarnika, wyjęłam talerz, z szafki, a z dużej szuflady sztućce. Zastanawiałam się czy mój chłopak sam to zrobił czy jego mama mu to przywiozła

-Uwielbiam się do Ciebie przytulać - objął mnie od tyłu, położył mi głowę na ramieniu i wtulił się w moje zarzucone na prawe ramie blond włosy 
-I wzajemnie
-Ślicznie pachniesz - pocałował mnie w szyje
-Och dziękuje - uśmiechnęłam 
-Masz ochotę na lampkę wina ? 
-Wieczorem - zaśmiałam się - teraz jest za wcześnie
-W porządku 
-Nie obwiniaj się za Maje, dobrze ?
-Choroba musi się, przecież rozwijać, a nie tak nagle z dnia na dzień
-Byłam z Tobą, a nie widziałam, żeby jej coś było
-Wiem - skrzywił się 
-Nic jej nie będzie - przytuliłam go - każde dziecko choruje
-Masz racje
-No widzisz 
-Co ja bym bez Ciebie zrobił ?
-To samo co zawsze - wzruszyłam ramionami
-Zapiekanka się chyba podgrzała 
-Faktycznie wyjęłam naczynie z piekarnika 
Ukroiłam sobie kawałek na talerz i usiadłam pry stole, aby zjeść
-Sam robiłeś ?
-Tak, wziąłem przepis z internetu 
-Na prawdę dobre - pochwaliłam 
-Jestem coraz lepszy w kuchni 
-Zawsze byłeś dobry kochanie
-Nie prawda
-Kocham w Tobie to, że jesteś taki skromny - posłałam mu buziaka w powietrzy - czasami 
-Opowiesz mi o tym spotkaniu ?
-Pewnie, że tak, ale potem, ok ?
-Ok
-Muszę się przebrać w coś wygodniejszego
-Droga wolna - uśmiechnął się
-Już lecę - wstawiłam brudne naczynia do zmywarki, a potem ruszyłam do wyjścia z pomieszczenia. Poszłam na górę do sypialni, z walizki wyjęłam sobie jakiś luźniejszy strój, a włosy i makijaż zostawiłam bez zmian. W sypialni było strasznie duszno i po kilku minutach miałam dość, dlatego uchyliłam dwa okna i wyszłam zamykając za sobą drzwi. 
Usiadłam w salonie na kanapie, wzięłam ze stolika laptopa i uruchomiłam go. Byłam ciekawa czy asystentka Rogera wysłała mi tą umowę. Zalogowałam się na swoją pocztę elektroniczną i faktycznie miałam wiadomość, ale od samego prezesa.

____Nadawca: Roger Holmes
Temat: Umowa
Data: 16.06.2013, 14:30
Adresat: Alex Reus 

Droga Alex, 
Niezmiernie cieszę się z naszego spotkania i liczę na dalsze efekty. W załączniku wysyłam wstępną umowę. 

Roger Holmes
Prezes Xmodels_____

____Nadawca: Alex Reus
Temat: Umowa
Data: 16.06.2013, 17:15
Adresat: Roger Holmes 

Drogi Rogerze, 
Ja również cieszę się z naszego spotkania.
Z chęcią przeanalizuję umowę, którą mi wysłałeś. 

Alex
Ps. Wydawało mi się, że Twoja asystentka miała mi to wysłać._____

Zdążyłam wysłać, a obok mnie usiadł szatyn. Wyłączyłam sprzęt i przytuliłam się do niego. 
-Pożyczyłam Twojego laptopa
-Widzę 
-Nie gniewasz się ?
-Oczywiście, że nie 
-Maja dalej śpi ?
-Tak, to dziwne 
-Choroba ją męczy 
-Moja mama chciała wpaść do wnuczki 
-Powiedziałeś jej, że jest chora ? 
-Tak, ale ominąłem szpital i antybiotyk 
-Nie chciałeś jej denerwować ?
-Zaraz by tu przyjechała, a ja wolę na razie ograniczyć liczby osób w jej towarzystwie do minimum
-Tylko Ty i Maja ?
-Nie - pokręcił przecząco głową - Ty, ja i Maja 
-To było słodkie 
-To było szczere
-Dużo leków lekarz jej przepisał ?
-Tylko antybiotyk, a pomiędzy antybiotykiem jakieś osłonowe jeszcze 
-Pewnie, rozumiem
Siedzieliśmy chwile w ciszy, aż w końcu przypomniało mi się, że miałam iść na cmentarz do moich rodziców
-Miałam iść na cmentarz - szepnęłam 
-A ja miałem iść z Tobą
-Dam sobie radę 
-Na pewno ?
-Jestem już dużą dziewczynką
-Wiem wiem 
-Pytanie czy Ty sobie poradzisz ?
-Kochanie jestem już dużym chłopcem 
-Papuga - zaśmiałam się
-Jeżeli chcesz to idź, ja pójdę z Tobą następnym razem 
-Myślisz, że mogę tak iść ? - westchnęłam - czy mam się przebrać ?
-Wyglądasz bardzo ładnie 
-Założę tylko buty i lecę - wstałam z miejsca 
-Nie zapomnij torebki
-Wezmę tylko portfel i telefon
-Jak wolisz, idziesz na pieszo ?
-Yhmm
-Jakby co to dzwoń - pocałował mnie
-Dobrze - poszłam do przedpokoju - pa !
-Do zobaczenia 
Zarzuciłam przez ramię małą torebeczkę, w której miałam telefon, portfel i dodatkowo zgarnęłam klucze. Włożyłam buty, a potem zadowolona wyszłam z domu. Było ciepło, wydaje mi się, że mogło być około 23 stopni. Powoli kroczyłam ulicami Dortmundu. Minęły godziny szczytu, więc było nieco spokojniej. 

Na miejsce dotarłam po niecałej godzinie, kupiłam kilka zniczy, jakieś kwiaty i weszłam na teren. Najpierw poszłam na grób Ann,. zapaliłam jeden znicz i włożyłam świeże kwiatki.
-Cześć Ann, minęły już, a może dopiero dwa miesiące od Twojej śmierci. Wiem, że na pewno jest Ci przykro, ale ja na prawdę go kocham, Maję zresztą też. Nigdy Cię nie zapomni. Obiecuje - powiedziałam cicho i odeszłam
Moim kolejnym celem był grób moich rodziców, bardzo dawno tam nie byłam, ale wiem, że mój brat regularnie tam bywa i dba o grób. Oboje bardzo ich kochaliśmy, byli świetny rodzicami. Mama była moja przyjaciółką, a tata jak to tata, czasem się kłóciliśmy,a el w gruncie rzeczy był w porządku. 
Na ich grobie postawiłam resztę zniczy i też wymieniłam kwiaty. Pomodliłam się, a potem kucnęłam przy grobie. 
-Znowu jestem z Mario - zaczęłam - on ma córkę, taką malutką. Wszystko świetnie się układa, zrezygnowałam ze Stanów raz na zawsze. Wiem, że w Dortmundzie jest moje miejsce i przepraszam, że tak dawno mnie tu nie było. Tęsknie za Wami - oparłam czoło o zimny marmur - niedługo znowu Was odwiedzę 
Powoli się podniosłam, a następnie odeszłam. Nie chciałam iść główną aleją, więc skręciłam w jedną z bocznych. Szłam ze spuszczoną głową, bo bałam się, że w każdej chwili mogłam się popłakać. 
-Cóż za miła niespodzianka Alex - usłyszałam męski głos i podniosłam wzrok 
-Roger ? - zdziwiłam się - śledzisz mnie ?
-Muszę Cię rozczarować, ale nie
-Żartowałam 
-Tak właśnie myślałem
-Nie mieszkasz w Dortmundzie na stałe ?
-Jeszcze nie 
-Jeszcze ?
-Coraz bardziej mi się tutaj podoba
-Miło to słyszeć
-Czytałaś umowę ?
-Nie zdążyłam - zaśmiałam się - cieszę się, że znalazłeś czasu, aby wysłać mi ją osobiście
-Zrobiłem to z przyjemnością
-Cóż to dobrze o Tobie świadczy 
-Co z Twoją córką ?
-Maja nie jest moją córką - uśmiechnęłam się - przepraszam, że wprowadziłam Cię w błąd
-Jeżeli dobrze pamiętam to powiedziałaś "Mój chłopak jest z córką w szpitalu"
-Tak, to długa historia
-Mam czas
-Może gdzieś usiądziemy ?
-Bardzo chętnie, wyjdźmy stąd 
Opuściliśmy cmentarz i kilkanaście metrów od wejścia zajęliśmy miejsce na ławce. Dopiero teraz zwróciłam uwagę, że mężczyzna jest ubrany normalnie, a nie tak elegancko w garnitur
-Możesz mówić
-Byliśmy razem przed moim wyjazdem, ale się rozstaliśmy. W dniu mojego powrotu miał wypadek ze swoją narzeczoną, udało się uratować tylko maje. Jesteśmy razem dopiero od kilku dni, no może kilkunastu
-Rozumiem 
-Nie zanudziłam Cię ?
-Ależ skąd - uśmiechnął się
-Chyba powinnam się już zbierać
-Podwieźć Cię ? 
-Nie, dziękuje 
-Mam nadzieje, że uda nam się z finalizować naszą umowę
-Ja również - wstałam z ławki 
-Do zobaczenia
-Do zobaczenia 
Tym razem szłam dużo szybciej, bo było już sporo po 20, a nie chciałam martwić Mario. Wiem, że powinnam do niego zadzwonić, ale wydaje mi się, że Maja nie śpi, a on pewnie się nią zajmuję. A po za tym on musi jej dać niedługo antybiotyk. 
Przez całą drogę prawie biegłam, ale udało mi się dotrzeć po niecałych 40 minutach. Zdjęłam w przedpokoju buty i popędziłam na górę. Gotze kładł akurat Maje do łóżeczka, więć czekałam na korytarzu, aż wyjdzie
-Jesteś
-Tak, przepraszam, że tak długo to trwało
-Naleje wina i mi opowiesz
-Świetny pomysł 
Zeszliśmy na dół, usadowiłam się na kanapie , a mój ukochany poszedł do kuchni. Jak tak sobie myślę to był na prawdę długi dzień. Ups ! Po spotkaniu z Rogerem miałam zadzwonił do Lena i wszystko jej opowiedzieć. No trudno. Zrobię to jutro rano. 

-Proszę - szatyn podał mi kieliszek
-Dziękuje 
-Zamieniam się w słuch 
Zaczęłam mu opowiadać wszystko ze szczegółami. Najpierw o moim spotkaniu z Rogerem w kawiarni, potem o jego mailu, o naszym przypadkowym spotkaniu na cmentarzu i naszej rozmowie. Słuchał mnie uważnie, nie przerywał mi, ale wydaje mi się, że jest ze mnie dumny
-To świetnie skarbie
-Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę
-Domyślam się - pocałował mnie
-Nie spodziewałam się, że ten Roger będzie młody 
-Lepiej, żeby się do Ciebie nie przymilał 
-Zazdrosny jesteś ?
-O niego ? Pff - zażartował
-Nikogo nigdy nie pokocham tak bardzo jak Ciebie - pocałowałam go 
-Kocham Cię - wymruczał do moich ust 
-I wzajemnie panie Gotze - przygryzłam wargę
-Czy pani ze mną flirtuje panno Reus ?
-Owszem

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 28.

[Alex]
~Evening~
Obudziłam się w sypialni mojego ukochanego, na zewnątrz było jeszcze w miarę widno, ale zegar wskazywał godzinę 18:40. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej, a potem wstałam z łóżka. Po cichu wyszłam z sypialni, najpierw zajrzałam jeszcze do pokoiku Mai, ale nie było jej tam. Zeszłam na dół, już na schodach poczułam zapach jakiegoś dobrego dania. Ruszyłam w stronę kuchni, podeszłam od tyłu do Mario i się do niego przytuliłam.
-Hej - szepnął
-Cześć
-Jak się czujesz ?
-Nie wiem
-To był przypadek
-Tak, ale tak strasznie się przestraszyłam
-Jesteś już bezpieczna - obrócił się tak, że stał do mnie przodem i mnie objął - nie przejmuj się
-Gdzie Maja ?
-Śpi w swoim pokoju
-Na dole ?
-Tak
-Cieszę się, że Cię mam
-Wiem - pocałował mnie w czoło
-Muszę Ci coś powiedzieć
-Mam się bać ?
-Nie - zaśmiałam się


-To chodź usiądziemy w salonie
-Okej
Usiedliśmy na kanapie, chłopak mnie objął, a ja spojrzałam mu w oczy
-Opowiadaj
-Jak byłyśmy dzisiaj w galerii to zadzwonił do mnie telefon i okazało się, że to Roger Holmes prezes Xmodels. To jedna z większych agencji modelek w Niemczech i zaproponował mi spotkanie jutro - mówiłam podekscytowana - wiem, że jest niedziela, ale to jest dla mnie taka szansa i już się nie mogę doczekać 

-To cudownie skarbie - przytulił mnie, a potem spojrzał na mnie przenikliwie - mam nadzieje, że nie zgodzisz się na żadne wyjazdy
-Nie, oczywiście, że nie - uśmiechnęłam się - jesteście dla mnie najważniejsi i obiecuje Ci, że nie ruszę się bez Was z Dortmundu 
-Kocham Cię - pocałował mnie w czoło - i jestem dumny
-Jeszcze nie wiadomo o co mu chodzi 
-Kochanie zadzwonił do Ciebie sam prezes to o czymś świadczy 
-Też o tym pomyślałam, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni 
-Oj nie bądź taka skromna - zaśmiał się
-Co dobrego gotujesz ?
-Przygotowuje dla nas kolacje
-A co to będzie ?
-Spaghetti
-Mniam 
-Za jakieś 20 minut będzie gotowe
-Nie mogę się już doczekać 

Z elektronicznej niani wydobył się płacz dziewczynki, więc poderwałam się z miejsca i pierwsza poszłam do jej pokoiku. Wzięłam ją na ręce i przytuliłam do siebie, ale mała cały czas płakała
-Chyba jesteś głodna - westchnęłam
Opuściłam pomieszczenie i z powrotem poszłam do kuchni, gdzie urzędował Gotze 
-Przygotujesz dla tej księżniczki mleko ?
-Pewnie, już się robi 
-Myślałam o tej przeprowadzce - zaczęłam - ale kochanie to chyba za szybko
-Czemu za szybko ?
-Wiesz jak bardzo Cię kocham, ale nie jesteśmy razem długo
-Czepiasz się - mruknął 
-Całe życie przed nami, jeszcze zdążę się wprowadzić 

-To może chociaż przywieziesz do mnie trochę swoich rzeczy ?
-Rzeczy mogę przywieźć
-Proszę - podał mi butelkę - i dziękuje
-Wiesz, że nie ma za co - zaczęłam karmić Maję 
Nakarmiłam młodą, a potem poszłam z nią do salonu. Usiadłam na podłodze i włożyłam ją do bujanego leżaczka. Włączyłam zabawki, które delikatnie falowały przed nią, a ona patrzyła na nie zafascynowana.
-Chodź na kolacje - zawołał Mario 
-Może zjemy w salonie ?
-Czemu ?
-Nie chce kolejny raz przekładać małej
-Przekonałaś mnie
-Usiadłam na kanapie, ale tak żeby mieć widok na córkę mojego chłopaka, a za chwile on sam usiadł obok mnie i podał mi talerz. 
-Jeżeli smakuje tak jak wygląda to już nie mogę się doczekać
-Spróbuj
-Już - zaśmiałam się
Nawinęłam sobie trochę makaronu na widelec i spróbowała. Było przepyszne. Bardzo szybko zjadłam swoją porcje, ale nie miałam już siły na dokładkę.
-O której masz jutro to spotkanie ?
-O 13, a czemu pytasz ?
-Z ciekawości
-Wcześniej muszę jechać do domu, żeby trochę się ogarnąć 
-Czyli nocujesz ?
-Oczywiście, że tak
-Super 
-Powiedziałeś rodzicom ? 
-O czym ?
-O nas
-Jeszcze nie, ale Felix pewnie się wygadał 
-Oj tam 
-Za długo go znam 
-Przynajmniej będziemy mieli z głowy 
-Tęsknisz za nimi ?
-Bardzo 
-Żałuje, że nie mogłem wtedy z Tobą być
-Miałam przylecieć, ale wypadł mi pokaz - moje oczy wypełniły się łzami - gdybym tu była to może by do tego nie doszło
-To nie była Twoja wina - objął mnie 
-Uciekłeś z pogrzebu 
-Nie chciałem, żebyś czuła się gorzej 
-Bez Ciebie czułam się gorzej
-Przepraszam 
-Byłam na after party po pokazie jak Marco do mnie zadzwonił 
-Wyszłaś ?
-Zemdlałam - wyznałam - to był taki szok
-Marco wie ? 
-Nie chciałam go bardziej denerwować 
-Nie musimy o tym rozmawiać
-Jest w porządku 
-Myślałem, że po pogrzebie wrócisz, a Ty ...
-A ja przedłużyłam kontrakt 
-Mówisz poważnie 
-Takk, wtedy podjęłam decyzje, że kolejne 2 lata spędzę w Nowym Jorku 
-Cierpiałaś w samotności 
-Pracowałam, żeby nie myśleć
-Och Alex - przyciągnął mnie do siebie tak,  że się w niego wtuliłam 
-Jeszcze wtedy nie byłeś z Ann ?
-Nie, ale znalem ją
-Gdybym wtedy wróciła to nie miałbyś Mai 
-Wiem, ale może my mielibyśmy dziecko 
-Jeszcze nie teraz
-Szanuje Twoją karierę - pocałował mnie w policzek 
-Pójdę pod prysznic, muszę pomyśleć
-W porządku 
Podreptałam po schodach na górę, zamknęłam się w łazience i rozebrałam. Weszłam do szklanej kabiny i odkręciłam wodę. Dość szybko się umyłam, a potem usiadłam na podłodze pozwalając, żeby woda spływała i zmywała moje łzy. 
To było 2 lata temu, miałam 19 lat ... 16 listopada 2011 r. ... Kilka dni wcześniej miałam przylecieć do Dortmundu do rodziców, ale zaproponowano mi pokaz tego feralnego dnia. Miałam go otwierać i zamykać, a to na prawdę było dla mnie coś. Przełożyłam wizytę w Niemczech, byłam podekscytowana tym pokazem. Rano miałam przeczucie, że stanie się coś złego, ale myślałam, że to tylko trema przed pokazem. Pokaz wyszedł świetnie, nic złego się nie stało, ale przeczucie nie zniknęło. Mój telefon był rozładowany, podłączyłam go do ładowarki dopiero na After Party. Miałam tak strasznie dużo nieodebranych połączeń od mojego brata. Oddzwoniłam i dokładnie pamiętam wszystko, ale w jakby zwolnionym tempie. Pamiętam jak Marco wypowiedział jedno zdanie, a wszystko dookoła przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. "Rodzice mieli wypadek, zmarli na miejscu.". Byłam w takim szoku, że zemdlałam, obudziłam się dopiero w szpitalu i wypisałam się na własne życzenie. Poleciałam na pogrzeb, ale jak zobaczyłam Mario, który tak szybko wyszedł uświadomiłam sobie, że nie mam siły wrócić do rodzinnego miasta. 
-Alex wszystko ok ? - chłopak zapukał do łazienki - już długo tam siedzisz
-Zaraz wychodzę 

-Poczekam w sypialni 
Zakręciłam wodę i otuliłam się ręcznikiem. Założyłam na siebie bieliznę i szlafrok Mario, a potem opuściłam pomieszczenie. Chłopak stał przy oknie ze swoją córką na rękach, nie zwracając na to uwagi położyłam się do łóżka
-Jest jeszcze coś o czym Ci nie powiedziałam 
-Co takiego ?
-Na początku mojego pobytu w Stanach miałam badania kontrolne, ktoś pomylił moje wyniki i powiedzieli mi, że jestem w ciąży. Przestraszyłam się i myślałam o tej cholernej aborcji. Teraz tego żałuje, ale to było zaskoczenie i ja bym usunęła gdybym na prawdę była w ciąży - płakałam w poduszkę - byłam taka głupia
-Kochanie - głaskał mnie po plecach - nie byłaś w ciąży i nie usunęłaś. A wątpliwości ma każdy, byłaś bardzo młoda, w obcym miejscu. Nie bądź dla siebie zbyt krytyczna 
-Nigdy byś mi nie wybaczył 
-Nie chce o tym myśleć, bo na szczęście nic złego się nie stało, ale po co to roztrząsać ?
-Chciałam być szczera 
-Wiem i bardzo Ci dziękuje
-Marco mi nie powiedział, że kogoś masz
-Nie wiedziałem 
-Chyba chciał mi oszczędzić kolejnej traumy 
-Traumy ?
-No wiem po śmierci rodziców mimo, że byliśmy tak daleko traktował mnie jak małe dziecko. Nie mówił mi wszystkiego, nie denerwował mnie 
-Bardzo się o Ciebie martwił
-Wiem, było ciężko 
-W listopadzie 2 rocznica ich śmierci 
-Tak, a dokładnie 16
-Szybko zleciało 
-To prawda - schowałam twarz w dłoniach - dawno nie byłam na ich grobie 
-Możemy pójść jutro 
-Pójdziesz ze mną ?
-Oczywiście, od tego mnie masz
-I dlatego Cię kocham 
-Mam nadzieje - zaśmiał się 
~Next Day~
Coś mnie obudziło, niechętnie otworzyłam oczy i zobaczyłam Mario. Chłopak podciągnął moją koszulkę do biustu i całował mój nagi brzuch.
-Co robisz ? - zaśmiałam się 
-Budzę moją dziewczynę 
-Która godzina ?
-Dopiero po 9
-Mimo wszystko powinnam wstać

-Nakarmiłem, przewinąłem, ubrałem i z powrotem położyłem Maje
-O tej porze ? - zdziwiłam się - przecież ona dopiero około 11 zasypia
-Wcześnie wstała 
-To znaczy ? -Jakoś po 5
-I Ty od piątej już nie śpisz ? 
-Yhmm - skrzywił się 
-Biedaku - pocałowałam go 
-Zrobisz to jeszcze raz ? 
-Oczywiście - powtórzyłam mój gest
Chłopak przyciągnął mnie do siebie tak, że na nim leżałam i splótł dłonie na moich plecach 
-Nie możemy - jęknęłam 
-Czemu ?
-Mam okres - zaśmiałam się 
-O Boże 
-Przykro mi - odsunęłam się od niego
-Kilka dni wytrzymam 
-Och jak dobrze - westchnęłam 
-Mogłaś mnie wcześniej uprzedzić - zażartował 
-Wybacz, ale nie przyszło mi to do głowy
Wstałam z miejsca, zarzuciłam na siebie szlafrok i zeszłam po schodach na dół. Zjadłam sobie owsiankę i zrobiłam herbatę, którą zabrałam ze sobą na górę. Piłkarza nie było w sypialni, ale ogarnęłam, że bierze prysznic. 
Sama ubrałam się w swoje wczorajsze ciuchy, związałam włosy w kucyka, a jak będę w domu to się wykąpię. 
-Kotku możesz mi przynieść bokserki z garderoby ? - szatyn zawołał z łazienki
-Które ?
-Białe od Calvina Kleina
-Okej 
Zajrzałam do garderoby, z jednej z szuflad wyciągnęłam bieliznę dla mojego ukochanego. Otworzyłam drzwi od łazienki, weszłam do środka i podałam chłopakowi bokserki. 
-Dziękuję 
-Jadłeś śniadanie ?
-Tak
-No dobra 
-Zbierasz się ?
-Powoli tak
-Odwiozę Cię
-Pojadę taksówką, przecież nie będziesz specjalnie ciągnął Mai 
-Jesteś pewna 
-Oczywiście
-Zadzwoń jak skończysz spotkanie
-Miałam nadzieje, że się spotkamy
-Na pewno się spotkamy, ale musimy się zdzwonić 
-Wiem wiem 
-Poczekasz, aż się ubiorę ?

-Jasne
~Later~
Akurat parkowałam auto przed kawiarnią. Byłam ubrana w ciemne jeansy z dziurami na kolanach i czarną koszulę z rękawem 3/4,do tego dobrałam czarne sandałki na obcasie, torebkę i okulary w tym samym kolorze, a włosy związałam w koka. 
Miałam jeszcze kilka minut do 13, więc po prostu siedziałam w samochodzie i nastrajałam się psychicznie na tą rozmowę. Niby wiedziałam, że będzie co będzie i nie mam się czym stresować, ale z drugiej strony chciałam wypaść jak najlepiej.
Wzięłam kilka głębokich wdechów, włączyłam wibracje w telefonie i wysiadłam z samochodu. Weszłam do kawiarni, rozejrzałam się, a za chwile podszedł do mnie na prawdę bardzo przystojny mężczyzna. 
-Roger Holmes - podał mi dłoń
-Alex Reus - uśmiechnęłam się - miło mi pana poznać
-Proszę mi mówić po imieniu 
-Oczywiście 
-Usiądziemy -wskazał stolik
-Tak - odsunął mi krzesło, a ja usiadłam - dziękuje
-Nie będę ukrywał, że od jakiegoś czasu czekałem, aż skończy się Twój kontakt i wrócisz do Niemiec. Oglądałem Twoje portfolio, osobiście obejrzałem wszystkie Twoje pokazy, które były nagrane i muszę przyznać, że jesteś na prawdę świetna
-Dziękuje - zarumieniłam się
-Jakie masz plany zawodowe ?
-Miałam kilka sesji, ale nic więcej 
-Nie będę owijał w bawełnę, chciałbym, żebyś podpisała kontrakt z Xmodels
-To świetna propozycja 
-Nie chciałbym naciskać, dlatego poproszę moją asystentkę, aby wysłała Ci wstępną umowę 
-Na pewno z chęcią ją przeczytam 
-Przepraszam - puknął się w czoło - napijesz się czegoś ?
-Poproszę średnie latte 
-Oczywiście - machnął na kelnerkę - poproszę średnie latte i podwójne espresso
-Zaraz podam

Przyjrzałam się uważnie Rogerowi, nie jestem pewna, ale on na pewno nie ma więcej niż 30 lat. Jest przystojny, młody i dobrze ubrany. Dzisiaj miał na sobie szary garnitur, jasną koszulę w paski i krawat w kolorze garnituru. 
-Byłeś modelem ?
-Nie, skąd ten pomysł ?
-Przepraszam, ale jesteś bardzo przystojny 
-Dziękuje - zaśmiał się - ale nigdy nie byłem modelem 
-Rozumiem 
Nagle poczułam, że coś wibruje mi w torebce, więc dyskretnie zajrzałam do torebki i zobaczyłam, że mam sms od Mario
"Jestem z Mają w szpitalu. Daj znać jak skończysz"
Przerażona schowałam telefon do torebki 
-Przepraszam, ale mój chłopak jest z córką w szpitalu - podniosłam się z miejsca, rzuciłam na stolik pieniądze za kawę i wybiegłam z kawiarni

sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział 27.


[Alex]
~Juna 15 - Dortmund~
Kilka dni temu wróciliśmy do Niemiec. Nie mogłam najpierw przywyknąć, bo w końcu tutaj jest zupełnie inaczej. Nie mieszkam z Mario i Mają, nie jest tak piękni, a w dodatku doszły obowiązki. Dzisiaj jest sobota, a już w poniedziałek mam sesje zdjęciową.
Obudziłam się ... hmm ... dość wcześnie po po 10. Wzięłam długą kąpiel, otuliłam się grubym, miękkim ręcznikiem i wysuszyłam włosy. Ręcznik zamieniłam na szlafrok, a potem zeszłam na dół. Mój brat siedział w kuchni przed włączonym laptopem.
-Hej - pocałowałam go w policzek


-Cześć - uśmiechnął się
-Co porabiasz ? - zajrzałam mu przez ramie
-Nudzę się - mruknął - wiesz gdzie są moje rzeczy ?
-W łazience przy pralce
-Co one tam robią ?
-Czekają na pranie - zaśmiałam się
-Dzięki
Ja większość swoich rzeczy rozpakowałam, uprałam i ogarnęłam, ale mój brat nie jest zbyt ogarnięty i musiałam mu trochę pomóc.
-Widzisz się dzisiaj z moją dziewczyną ?
-Widzę się, a co ?
-Nic tak tylko pytam
-A Ty jakie masz plany na dziś ?
-Może wyskoczymy gdzieś z Mario
-A Maja ?
-Zostanie z babcią
-Okej
-Jak Wam się układa ?
-Bardzo dobrze
-Cieszę się
-Wiem
-Będziesz dobrą matką, poradzisz sobie
-Ciągle to słyszę
-W takim razie to musi być prawda
-To duża odpowiedzialność
-Dziecko to zawsze jest odpowiedzialność
-Boję się, że nie dam rady
-Ty zawsze dajesz radę
-Mówisz tak, bo jesteś moim bratem
-Mówię tak, bo Cię znam - uśmiechnął się
-Dziękuje - przytuliłam się do niego
-Zrobić Ci śniadanie ?
-Możesz ?
-Pewnie, że tak
-To poproszę tosty
-W porządku
-I herbatkę
-Ok
Piłkarz wstał z miejsca i zabrał się za przygotowywanie dla mnie posiłku, a ja usiadłam na jego miejscu i zalogowałam się na Facebook'a. Jak zwykle miałam mnóstwo wiadomości, a zaproszeń jeszcze więcej, ale wszystkie odrzuciłam, bo to w końcu mój prywatny profil.
-Voilà
-Merci - posłałam mu uśmiech
Wzięłam talerz i zaczęłam jeść, a on zabrał laptopa i znowu coś tam robił.
-Nie mogę się przyzwyczaić, że nie mieszkam z Leną
-Niby dwa tygodnie, a tak łatwo przywyknąć
-Wiem to
-Kochasz ją ?
-Lenę ?
-Yhmm
-Oczywiście, że ją kocham
-Nie pakowałbym się w związek bez przyszłości
-Wiedziałam
-Co Ci naopowiadała ?
-Nic, sama postanowiłam spytać
-Za wcześnie na deklaracje, ale traktuje ją poważnie
-Rozumiem
Pobiegłam do swojej sypialni, a potem do garderoby. Wybrałam sobie beżową sukienkę na ramiączka, czarne sandałki na obcasie i czarną, małą torebkę. W łazience robiłam sobie delikatny makijaż, a włosy lekko pofalowałam.
-Jedziesz samochodem ? - zagadał na dole mój brat

-Tak, umówiłyśmy się w galerii
-Zakupy ?
-Po prostu sobie pochodzimy i pooglądamy
-Już ja wiem jak to oglądanie się skończy
-Oj tam - machnęłam ręką - lecę już
-Do zobaczenia
-Jakby co to będę pod telefonem
-Okej
-Pa - wyszłam z domu
Wsiadłam do samochodu i ruszyłam w stronę centrum handlowego, na drogach nie było korków, więc dojechałam po kwadransie. Zaparkowałam na parkingu podziemnym i weszłam na górę i od razu zobaczyłam Lenę.
-Hej - pocałowałam ją w policzek
-Cześć
-To co mała wyprawa po sklepach ?
-Jasne, ale zamierzamy coś kupować ?
-Może jak coś nam się spodoba
-Dużo rzeczy może nam się spodobać - zaśmiała się
-Nie wiem o czym mówisz
-Muszę kupić nowe buty na siłownię
-Proponuje Nike to po pierwsze, a po drugie od kiedy chodzisz na siłownie ?
-Od pół roku
-Czemu ja nic o tym nie wiem ?!
-Nigdy nie pytałaś
-Oj tam
Nagle zaczął dzwonić mój telefon, więc szybko odebrałam.
-Halo ?
-Witam czy rozmawiam z Alex Reus ?
-Dzień dobry, tak to ja. Z kim rozmawiam ?
-Roger Holmes prezes Xmodels
-Bardzo mi miło, a czym sobie zasłużyłam na telefon od samego prezesa ?
-Chciałbym się z panią spotkać i porozmawiać
-Na prawdę ? - ucieszyłam się
-Tak - wyczułam, że się uśmiechnął
-W porządku, gdzie i kiedy ?
-Może być jutro o 13 w kawiarni Vierblättrige Kleeblatt ?
-Dobrze będę
-Mam nadzieje, że nie przeszkadza pani, że jutro jest niedziela ?
-Nie spokojnie
-W takim razie to zobaczenia jutro
-Do wiedzenia - rozłączyłam się i odłożyłam telefon
Lena spojrzała n a mnie zdziwiona i wiem, że była ciekawa z kim rozmawiałam
-No mów kto to
-Roger Holomes
-Kto ?
-Prezes Xmodels - zaśmiałam się - jednej z większych agencji modelek w Niemczech

-Jezu to cudownie - rzuciła się na mnie - kiedy się widzicie ?
-Jutro o 13
-To na prawdę świetnie
-Wiem - uśmiechnęłam się - pewnie jest stary i brzydki
-Nie wiesz jak wygląda ?
-Nie, ale jakoś mnie to nie interesuje
-Może go wyszukamy w Google ?
-Lena błagam Cię, jutro go zobaczę
-Dobra, ale masz mi streścić co się działo
-W porządku
-Powiesz Mario ?
-A czemu miałabym mu nie mówić ?
-Tak po prostu zapytałam
-Nie chce mieć przed nim tajemnic
-To zrozumiałe
-Dobra chodźmy
-Pamiętaj o butach
-Chyba też sobie kupie
-Jakie ?
-Nie wiem jeszcze - wzruszyłam ramionami
Ruszyłyśmy w naszą wyprawę po sklepach, obie kupiłyśmy sobie po jednej parze butów Nike. Lena jakieś na siłownie, a ja nowe Nike Dunk Sky Hi.
-Może zaniosę to do Twojego samochodu - zaproponowała Lena - a Ty idź do tej łazienki
-Okej - dałam jej kluczyki - za 10 minut w tym samym miejscu
-W porządku
Rozeszłyśmy się, poszłam do najbliższej toalety, bo strasznie chciało mi się siku i miałam jakieś dziwnie lepiące się dłonie. Po kilkunastu minutach znowu się spotkałyśmy i poszłyśmy do naszej ulubionej knajpki. Ja szłam pierwsza i już miałam wejść, jak ktoś na mnie wpadł. Poczułam dość silne popchnięcie i nagle chyb a jakiś chłopak mocno wyrwał mi torebkę. Byłam oszołomiona i przerażona. Pierwszy raz w życiu ktoś mnie okradł.
-Alex wszystko w porządku ?
-Okradł mnie - wykrztusiłam
-Pojedziemy na policje dobrze ? Mam Twoje kluczyki
-Dobrze
-Jak się czujesz ?
-Nie wiem
Dziewczyna zabrała mnie na komisariat i zadzwoniła po chłopaków. Policjant w kółko zadawał mi te same pytania "zna go pani ?" "jest pani pewna, że to był mężczyzna ?" "jak wyglądał ?" "co miała pani w torebce ?" itd. Cały czas mówiłam to samo i miałam już dość. Byłam strasznie zmęczona, ale zostałam wypuszczona dopiero po 2 godzinach. Wyszłam z gabinetu i wpadłam prosto w ramiona Mario, który mocno mnie do siebie tulił, a ja z bezsilności zaczęłam płakać
-Już cichutko, nic się nie stało - gładził mnie po plecach
-Nigdy nikt mnie nie okradł - pociągnęłam nosem
-Nie martw się tym. Marco zablokował Twoje karty, telefon, jutro zmienią Wam zamki, a dokumenty wyrobisz sobie po weekendzie
-Dobrze
-Chcesz coś zjeść ?
-Nie, chce po prostu wrócić do domu
-Pojedziemy najpierw do szpitala, a potem do domu
-Nic mi nie jest
-Jesteś jeszcze w szoku
-Okej, ale zabierz mnie już stąd
Opuściliśmy komisariat, od razu pojechaliśmy do szpitala gdzie szybko wzięli mnie na badania. Okazało się, że nic strasznego mi się nie stało więc mogliśmy wracać. W drodze do domu mojego ukochanego zdążyłam zasnąć, ale obudziłam się jak Mario niósł mnie do sypialni
-Śpij skarbie
-Zostań ze mną
-Zostanę - pocałował mnie w czoło, a ja odpłynęłam z powrotem

niedziela, 30 listopada 2014

ZAWIESZAM

Jest mi bardzo przykro, ale muszę zawiesić bloga, mam nadzieje, że nie zajmie to dużo czasu (góra do końca grudnia), a jak wrócę to rozdziały będą częściej.  Przyczyną nie jest ani brak czasu, ani weny, ani to, że mam dużo blogów i się nie wyrabiam ... po prostu chce, żeby wszystkie rozdziały były idealne i muszę nad nimi popracować, aby mieć zapas. Do tego mam 5 innych blogów (również zawieszam) i kilka z nich (3) chce zakończyć w pierwszych miesiącach nowego roku, więc muszę się do tego przygotować no i szykuje dla Was coś nowego :D 

WYBACZCIE ... 

DO ZOBACZENIA WKRÓTCE ! <3

piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 26.

[Alex]
~Two Days Later~
Jesteśmy razem. Wróciliśmy do siebie. Kochamy się. Wszystko znowu jest idealnie. Spełniło się moje marzenie. Wiem już na pewno, że chce spędzić z nim resztę życia, na dobre i na złe. Chce wychowywać z nim Maje, ale też mieć nasze dzieci. Zdecydowanie tego właśnie pragnę. Życia u boku mojego wspaniałego piłkarza. Marco i Lena dowiedzieli się od razu po tym jak wróciliśmy, byli równie szczęśliwi co my.
Obudziłam się w łóżku Mario, niechętnie otworzyłam oczy i przeciągnęłam się. On już nie spał,

tylko przyglądał mi się spokojnie
-Dzień dobry - uśmiechnęłam się
-Cześć - delikatnie mnie pocałował
-Od dawna nie śpisz ?
-Od jakiegoś czasu - uśmiechnął się - całymi godzinami mogę patrzeć jak śpisz
-To krępujące - mruknęłam
-Mi się podoba
-Maja śpi ? - zmieniłam temat
-Tak, niedawno ją nakarmiłem i przewinąłem
-Nie słyszałam jak się obudziła
-Prawie nie płakała - wzruszył ramionami
-Zrobię kawę - podniosłam się do pozycji siedzącej - masz ochotę ?
-Poproszę
-Zaraz wracam - puściłam mu oczko i wstałam
-Ładnie wyglądasz - zaśmiał się
-Spadaj - uciekłam szybko do kuchni
Miałam na sobie jego koszulkę, czarne koronkowe majtki no i ku jego uciesze byłam bez stanika, bo nigdy nie śpię w staniku.
Zrobiłam nam obojgu kawę, a potem wróciłam do łóżka.
-Dziękuje
-Nie ma za co
-Chodź tutaj - przytulił mnie - tęskniłem za tym
-Ja też - szepnęłam
-Teraz już zawsze będzie dobrze
-Wiem
-Proponuje resztę dnia spędzić w łóżku
-To możemy robić w Dortmundzie, a teraz jesteśmy na wakacjach
-Oj tam - wpił się moje usta
-Kawa - zaśmiałam się
-Yhmm - wyjął mi z rąk kubek i odstawił na szafkę
Zaczął mnie całować i próbował zdjąć ze mną swoją/moją koszulkę, ale zaczęłam się śmiać
-Obok śpi Twoja córka - lekko go odetchnęłam, chociaż wcale mi się to nie podobało
-Ona nic nie rozumie
-A jak zacznie płakać ?
-Alex
-Nie nie nie
-Okej - uniósł ręce w geście poddania się
-Innym razem - pocałowałam go
-Trzymam Cię za słowo
-Zrobię śniadanie
-Nie nie, ja zrobię - podniósł się
-Okej
Chłopak poszedł do kuchni, a ja wyjęłam Maje z kołyski i położyłam ją na łóżku. Sama ułożyłam się obok niej i patrzyłam na nią. Ona jest taka urocza.
-Kochanie chodź do stołu
-Idę - odłożyłam dziewczynkę z powrotem, a sama poszłam na taras
Na stole stało pysznie wyglądające śniadanie i od razu zabrałam się za jedzenie
-Jesteś cudowny
-Wiem - puścił mi oczko
-Tak serio to co dzisiaj robimy ?
-Jeszcze nie ustaliliśmy, a co byś chciała ?
-Jest mi to obojętne
-Może plaża ?
-Trzeba pogadać z Leną i Marco
-Wiem wiem
-Alex kochanie
-Hmm ?
-Pogadamy wieczorem ?
-A nie możemy teraz ?
-Możemy
-O co chodzi ? - usiadłam mu na kolanach
-Wprowadź się do mnie po powrocie
-Tak szybko ?
-Jeżeli chcesz to poczekamy
-To nie tak, po prostu mnie zaskoczyłeś
-Kocham Cię
-Ja też Cię kocham - posłałam mu uśmiech - zastanowię się, ok ?
-Jasne
Usłyszeliśmy płacz Mai, chciałam wstać, ale chłopak postanowił iść
-Pójdę się przebrać - szepnęłam
Poszłam do swojej sypialni, wyjęłam z niej kostium i sukienkę bez ramiączek i klapki. Wyjęłam też ręcznik, bo miałam zamiar iść po pływać. Założyłam ten kostium, związałam włosy w koka, owinęłam się ręcznikiem i opuściłam pomieszczenie
-Pomóc Ci ?
-Nie, jeszcze tylko ją ubiorę
-Pójdę popływać
-Pewnie leć
-Zostawię ręcznik na pomoście
-Chcesz skakać z pomostu ?
-Yhmm
-Tylko nie na główkę, proszę
-Spokojnie - pocałowałam go w policzek - jakby co to możesz popatrzeć
-Bardzo chętnie
-Będę czekała - wyszłam z domku, klamki i ręcznik położyłam na końcu pomostu i weszłam do wody. Najpierw popływałam trochę dla sportu w jedna i drugą stronę, w potem odpłynęłam trochę i ułożyłam się na plecach. Patrzyłam piękne niebo i dryfowałam sobie spokojnie, aż postanowiłam wracać. Na pomoście czekali na mnie Mario z Mają, więc wyszłam z wody,
wytarłam się ręcznikiem i pocałowałam dziewczynkę w czoło. Dziewczynka delikatnie się uśmiechnęła, więc sama też się uśmiechnęłam
-Ona Cię uwielbia
-Bo często ze mną przebywa
-Ja też Cię uwielbiam
-To dobra wiadomość - puściłam mu oczko
-Gadałem z Leną i ona nie ma ochoty wychodzić
-Cały dzień w domku ?
-Powiedziała, że rozłoży się na tarasie, może popływa
-To zostaw mi Maje i pójdziemy do Leny, a Wy z Marco możecie porobić coś innego
-Bardzo chętnie zostanę z Wami
-Zabaw się z moim bratem jak za dawnych czasów
-Brzmi dobrze
-Tylko nie za dobrze - puściłam mu oczko
-Pójdę z nim pogadać
-To ja idę się ogarnąć
Szybko weszłam do naszego domku, od razu skierowałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, mokre włosy związałam w koczka, założyłam suchy kostium i wcześniej przygotowaną sukienkę. Na nogi założyłam sandałki i zgarnęłam swój telefon. Poszłam na przeciwko i od razu skierowałam się na taras
-Cześć piękna - pocałowałam moją przyjaciółkę w policzek
-Hej, słyszałam, że zostajesz ze mną
-Tak - uśmiechnęłam się
-Będzie ciekawie
-Marco mi nie chce powiedzieć co wymyślili
-Może mają dla nas jakąś niespodziankę - wyszczerzyłam ząbki
-Wierzysz w to ? Chcą zaszaleć
-Oj tam, może nie
-Sama mu mówiłaś, żeby się zabawił
-Wiem, ale on i tak nie będzie się aż tak dobrze bawił
-Stęskni się za Wami
-Miło by było
-Jak się czujesz jakoś jego dziewczyna ?
-Tak jak kiedyś
-Ale jest trochę lepiej ?
-Zdecydowanie
-Jesteś tak jakby matką
-Boje się - westchnęłam - jeżeli będziemy razem do końca życia, a taką mam nadzieje to będę jej matką. Boje się, że nie dam rady, a w ogóle może Ann by sobie tego nie życzyła ?
-Ann na pewno chciałaby, że i Maja i Mario byli szczęśliwi, a przy Tobie będą
-Tak myślisz ?
-Jestem tego pewna
-Dziękuje
-Od tego mnie masz
-Kotku Maja śpi w środku, a my lecimy - objął mnie
-Okej, a gdzie idziecie ?
-Najpierw Flyboard, a potem zobaczymy
-Uważaj na siebie
-Nic mi nie będzie
-To bywa niebezpieczne
-Dam sobie radę - pocałował mnie w czoło - do zobaczenia
-Cześć - pomachałam mu
Zdjęłam sukienkę, ułożyłam się na leżaku i zamknęłam oczy. Nie wyjadę stad, tu jest perfekcyjnie
-Zostajemy tu Lena
-Na zawsze - zaśmiała się
-Oni wyjadą, a my zostaniemy
-Nie wytrzymamy długo bez nich
-Nie wiem o czym mówisz
-Myślisz, że dadzą radę ?
-Chodzi Ci o Flyboard ?
-Yhmm
-Martwię się trochę, ale wiem, że dadzą radę
-Czyli tak jak ja
Skończyłyśmy gadać i skupiłyśmy się tylko na opalaniu. Mimo, że miałam już piękną, brązową opaleniznę to i tak może być jeszcze lepiej.
-Masz jakiś sesje ?
-Po powrocie mam
-Kiedy ?
-17 czerwca - uśmiechnęłam się
-Super
-No - zaśmiałam się
-W Dortmundzie ?
-Tak tak. Chcesz się wybrać ze mną ?
-Nie dzięki
-Może jednak
-Zapomnij
-Lena mogę Cię wkręcić, mam znajomości
-Chyba jestem zbyt nieśmiała
-Możemy nad tym popracować
-Zobaczymy
-Mario zaproponował mi dzisiaj, żebym się do niego wprowadziła
-I co ?
-Muszę się zastanowić
-Boisz się ?
-Nie o to chodzi, po prostu wydaje mi się, że to trochę za szybko
-Czemu ?
-Ann niedawno zmarła, my dopiero do siebie wróciliśmy
-Nie musisz się śpieszyć
-Wiem, przemyśle to i na pewno niedługo mu odpowiem
Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie, ale nic nie odpowiedziała. Dobrze mnie zna i chyba domyśla się, że się zgodzę. No, bo dlaczego miałabym się nie zgodzić ? Kocham go. Wrócę, pomyśle i prędzej czy później się do niego wprowadzę.
-Kocham Twojego brata
-Wiem - zaśmiałam się
-Nie rozumiesz - jęknęła, a ja na nią spojrzałam - jestem pewna, że go kocham i kurde no nie wiem czy on czuje to samo
-Chyba nie rozumiem
-Ja wiem, że on jest dla mnie najważniejszy, ale nie wiem czy on chce ze mną być - westchnęła - no wiesz tak na zawsze
-Znam swojego brata i wiesz on nie pakowałby się w związek jeżeli wiedziałby, że nie ma on przyszłości
-Czyli on myśli o mnie na poważnie ?
-Wydaje mi się, że tak
-Wydaje Ci się - westchnęła - mi też się wydaje, ale pewna nie jestem
-Nie myśl o tym, żyj chwilą
-Łatwo Ci mówić
-Dość tego - wybuchłam śmiechem - idziemy pływać
-To ma być oczyszczenie ?
-Dokładnie
-Ok - obie wskoczyłyśmy do wody
Śmiałyśmy się, chlapałyśmy wodą, wygłupiałyśmy. Bardzo dobrze się bawiłam, ale pierwsza wyszłam z wody. Wytarłam się i szybko skoczyłam do naszego domku zrobić mleko dla Mai, bo z tego co mi się wydaje to niedługo się obudzi i będzie głodna. Zdążyłam wrócić, a mała się
obudziła. Nakarmiłam ją, przewinęłam i włożyłam do wózka. Zabrałam ją na taras, zasłoniłam odpowiednio od słońca i ułożyłam się obok na leżaku. Zabrałam się wreszcie za czytanie książki E L James "Pięćdziesiąt Twarzy Greya".
-A jednak czytasz ?
-Kiedyś trzeba był zacząć
-I jak ?
-Na razie spokojnie - zaśmiałam się
-Jak przeczytasz to do wieczora to na noc możecie nam podrzucić małą
-Myślę, że będziecie mieli lepsze rzeczy do roboty niż opiekowanie się Mają - odbiłam piłeczkę
-O to się nie martw
-Tylko, żeby z tego dzieci nie było
-Może kiedyś - uśmiechnęła się
-Pamiętaj, że będę dobrą ciocią
-Nie wątpię - puściła mi oczko - będziesz dobrą matką
Zaśmiałam się cicho, wróciłam do czytania, a Lena podniosła się z miejsca
-Idę coś zjeść, masz ochotę ?
-Nie dzięki
-Nie zaczytaj się
-To jest wciągające
-Tak ?
-Nie skończyłam nawet 1 rozdziału, a już się zakochałam
-Dawaj zacytuj mi coś
-„Taki młody – i przystojny, bardzo przystojny. Ma na sobie elegancki szary garnitur, białą koszulę i czarny krawat. Jest wysoki, ma niesforne włosy w odcieniu ciemnej miedzi i błyszczące szare oczy, których spojrzeniem mierzy mnie uważnie." - uśmiechnęłam się czytając to
-Doczytaj to szybko, bo ja też chce
-Oddam Ci jutro przy śniadaniu
-Okej - wyszczerzyła zęby
Dziewczyna poszła do kuchni, a ja dalej czytałam. Bardzo szybko przekładałam kartki i nie mogłam się powstrzymać
-Jestem - usłyszałam i aż podskoczyłam
-Przestraszyłeś mnie
-Zaczytałaś się - usiadł obok mnie
-Trochę - zaśmiałam się - jak było ?
-Świetnie, na prawdę dobrze się bawiliśmy
-My też
-Tęskniłem - przybliżył się do mnie
-Ja bardziej - przyciągnęłam go do siebie, a on wpił się w moje usta
-Wątpię
-Maja grzecznie zjadła
-Zasnęła
-Tak ? Leżała cicho i bawiła się tą zawieszką nad wózkiem
-Lubi ją
-Zauważyłam
-Idziemy na spacer ?
-Jasne
-Tylko załóż sukienkę
-Bardzo zabawne - zaśmiałam się
Wstałam z miejsca, założyłam sukienkę, buty i wzięłam małą torebeczkę. Mario wyprowadził już wózek na pomost, a ja pożegnałam się z moją przyjaciółką i bratem.
Ruszyliśmy na plaże, mój chłopak prowadził wózek, a ja szłam obok i trzymałam go za rękę
-Wygodnie Ci ? - spytałam cicho
-Daje radę
-Nie musimy iść za rękę
-Nie mogę z Tobą - zatrzymał się i spojrzał mi w oczy - przestań wreszcie marudzić
-Ok - westchnęłam
-Chodź tutaj - przyciągnął mnie do siebie za biodra - kocham Cię wariatko
-Ja też Cię kocham - przytuliłam się do niego
-Możemy iść dalej ?
-Oczywiście
-Na prawdę bardzo żałowałem, że nie byliśmy dzisiaj razem
-Szybko minęło - delikatnie się uśmiechnęłam - ale faktycznie brakowało mi Ciebie
-Nie lubię się z Tobą rozstawać - jęknął
-Ja z Tobą też
Gdzieś daleko usiedliśmy na piasku, Mario zablokował wózek, żeby nie odjechał i po prostu siedzieliśmy. Piłkarz mnie obejmował, ale się nie odzywaliśmy. Ja patrzyłam na piękne niebo, wodę, a chłopak na mnie. Było to krępujące, ale nie aż tak bardzo, żebym musiała zwrócić mu uwagę
-O czym myślisz ?
-O niczym ważnym, tak po prostu sobie myślę
-Czekamy na zachód słońca czy wracamy ?
-Wracamy - uśmiechnęłam się - za dużo czasu zostało do zachodu słońca
-Maja się budzi - zajrzał do wózka
-Weź ją na ręce, a ja poprowadzę wózek
-Myślisz, że zanim dojdziemy to uda mi się ją uspokoić ?
-Pewnie, że tak - zaśmiałam się cicho
Po dosłownie kilkunastu minutach byliśmy już w domku. Poszłam ogarnąć coś do jedzenia, a chłopak zajął się Maja. Przygotowałam sobie i szatanowi omlety z warzywami, która oboje wprost uwielbiamy
-Kochanie chodź jeść
-Już idziemy - wszedł do kuchni z małą na rękach
-Piękna moja - pogłaskałam ją po brzuszku i pocałowałam ja w nosek

piątek, 31 października 2014

Rozdział 25.

[Alex]
~Next Day~
Obudziłam się wypoczęta i zadowolona. W łazience związałam włosy w koka, założyłam bieliznę, a potem krótkie szorty i stanik sportowy do biegania. Na stopy założyłam białe skarpetki i szybko poszłam do kuchni. Wypiłam ciepłą wodę z cytryną, trochę się rozgrzałam, rozciągnęłam i weszłam do sypialni Mario
-Śpisz ?
-Nie, co tam ?
-Idę biegać, chciała Ci tylko powiedzieć
-Ok, za ile będziesz ?
-Nie wiem sama
-Uważaj na siebie
-Dobrze - puściłam mu oczko
Ze swojej sypialni zabrałam buty, oczywiście firmy Nike, telefon i obowiązkowo słuchawki. Puściłam muzykę, uruchomiłam aplikacje Endomondo i ruszyłam. Na początku biegłam po woli, a potem trochę przyspieszyłam. Cały czas biegłam brzegiem oceanu, ale na tyle daleko, żeby już po kilku minutach nie mieć mokrych butów. Mimo, że było dość gorąco to biegło mi się cudowanie, to daje takiego kopa. Wystarczy trochę motywacji, chęci i tyle. Zaczęłam biegać chyba dzięki Ani Lewandowskiej, bo będąc w Nowym Jorku czytałam jej bloga. Zresztą do tej pory to robię. Zatrzymałam się, żeby jeszcze trochę się rozciągnąć i przy okazji zerknęłam ile już przebiegłam. Dość sporo, bo ponad 4 kilometry, a jeszcze trzeba wrócić. Odwróciłam się i ruszyłam w drugą stronę śpiewając pod nosem jedną z lepszych piosenek znajdujących się na moim iPhonie.
Wbiegłam na pomost, a potem już spokojnie weszłam do domku
-Jestem
-Lena z Marco poszli załatwić skutery wodne
-Serio ? To super - ucieszyłam się
-Chcesz coś do jedzenia ?
-Tak, ale może kanapki albo sałatkę, bo idę się ogarnąć
-W porządku
Weszłam do swojej sypialni, z szafy wyjęłam z szafy kostium, błękitne szorty i biały top, który zakrywał mi tylko biust. Mam ładny brzuch to mogę go pokazywać, a po za tym jestem na wakacjach, mogę się dobrze bawić. Zabrałam wszystko do łazienki i zamknęłam drzwi. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Szybko się rozebrałam, umyłam i wyszłam. Ubrałam wcześniej przygotowane ciuchy, zrobiłam wodoodporny makijaż i ułożyłam jakoś mokre jeszcze włosy. Nie było w sumie sensu ich suszyć, bo na skuterach i tak je zmocze. Zadowolona z efektu opuściłam pomieszczenie i poszłam do kuchni, gdzie urzędował mój współlokator
-Proszę bardzo - postawił przede mną grecką sałatkę
-Dziękuje - uśmiechnęłam się - postarałeś się
-Miałem czas, Maja jeszcze śpi
-O tej porze ?
-Miała kiepską noc
-Nie słyszałam, żeby się budziła
-Poszedłem z nią na spacer - westchnął - długo się nie mogła uspokoić
-Mogłeś mnie obudzić, pomogłabym Ci
-Jesteś na wakacjach, odpoczywaj
-Ty też jesteś na wakacjach, a masz gorszą prace ode mnie
-Nie gorszą tylko bardziej męczącą
-O to właśnie mi chodziło
-Jedz - zaśmiał się ucinając temat
-Rozkazujesz mi ?
-Nawet jakbym chciał to i tak tego nie zrobisz
-Taka już jestem
-To nie jest taki złe
-Wiem - zatrzepotałam rzęsami
-Nic się nie zmieniłaś
-To źle ?
-Wręcz przeciwnie
-Ty się zmieniłeś
-Tak ?
-Zdecydowanie
-Przeszkadza Ci to ?
-Nie, chociaż czasami nie potrafię się przyzwyczaić
-Cały czas jestem taki sam
-Nie, może Ty tego nie widzisz - zaśmiałam się - ale ja widzę, że się zmieniłeś
-Może trochę
-Trochę bardzo
-To pewnie zasługa Mai
-I Ann - spojrzałam na niego kątem oka, chcąc wybadać jego reakcje
-Możliwe
-Brakuje Ci i to widać
-Bawisz się w psychologa ?
-Może - powiedziałam tajemniczo
-Maja jest do niej podoba
-Zauważyłam
-Tęsknie za nią, ale czasami nie mam czasu, żeby o tym myśleć
-Małe dziecko mały kłopot, duże dziecko duży kłopot
-Nawet mnie nie strasz
-Tak tylko mówię
-Pójdę do niej - usłyszeliśmy płacz dziewczynki
-Może ja ?
-Poradzę sobie
-Okej
Zostałam sama, chwile siedziałam patrząc już w pustą miskę, a potem wstałam. Odstawiłam naczynie do zlewu i wytarłam buzie ręcznikiem papierowym, po czym wyrzuciłam go do śmieci. Mario wszedł do pomieszczenia ze swoją córką na rękach. Uśmiechnęłam się promiennie i podeszłam do nich, delikatnie pocałowałam w czoło dziewczynkę, a na twarzy mojego byłego chłopaka pojawił się delikatny i słodki uśmiech

-Śpioch mój mały
-Zaraz się rozbudzi
-Przygotuje mleko
-Dzięki
-Och to drobiazg
Szybko przygotowałam na małej istoty śniadanko i podałam butelkę piłkarzowi
-Idealnie
-Staram się
-Wiem
-Powiesz mi co to za niespodzianka mnie dzisiaj czeka ?
-Nie
-Może jednak ?
-Zobaczysz wieczorem
-Dopiero wieczorem ?
-Szybko zleci zobaczysz
-Jasne już Ci wierze
-Uważaj sobie
-Nie zapominaj, że trzymasz dziecko
-O to się nie martw
-Nie zamierzam
-Bardzo dobrze - zaśmiał się
-Dobra koniec, bo już nie mogę
-Wymiękasz ?
-Yhmm
-Alex ! - usłyszałam mojego brata
-W kuchni - zaśmiałam się
-Hej - pocałował mnie w policzek i podał rękę Mario
-Co tam ?
-Za godzinę będziemy mieli gotowe skutery
-To świetnie
-Wyrobicie się ?
-Pewnie, że tak
-Wracam do Leny
-Widzimy się na pomoście ?
-Tak chyba będzie najlepiej
-O której ?
-Jakoś z dwadzieścia minut będziemy szli, więc za jakieś czterdzieści minut ?
-Spoko, to do zobaczenia
-Paa - wyszedł z naszego domku
W swojej sypialni zebrałam kilka ważnych rzeczy, wrzuciłam je do torby, i ja położyłam w koszyczku pod wózkiem
-Mario coś Ci wziąć ?
-Nie już sobie poradziłem
-A jak ubierasz małą ?
-Nie wiem sam
-To może ja się tym zajmę
-Dzięki
-Chodź malutka - wyjęłam dla niej ubranko, położyłam ją na łóżku i ubrałam
Na główkę założyłam jej czapeczkę i ułożyłam ją w wózku
-Zapomnielibyśmy o smoczku - wróciłam się
-Spokojnie, spakowałam nawet dwa
-No to chodźmy - uśmiechnęłam się - myślisz o wszystkim
-Muszę
-Jesteś na prawdę świetnym ojcem
-Dziękuje
-I będziesz świetnym facetem jak powiesz mi co robimy wieczorem
-Przestań drążyć ten temat, bo Cię nigdzie nie zabiorę
-No, ale czemu ?
-Bo nie ma dżemu
-Ha ha ha - powiedziałam sarkastycznie
-Po prostu Ci nie powiem, ale niedługo się dowiesz
-Z pewnością
Jak już spotkaliśmy się z naszymi przyjaciółmi to ruszyliśmy. Marco wypożyczył nam dwa skutery,
więc najpierw miałam płynąc ja i mój brat, a Mario z Leną mieli pilnować Mai. Rozebrałam się do kostiumu, założyłam kamizelkę ratunkową i wsiadłam na skuter. To nie był pierwszy raz, więc szło mi całkiem nieźle. W pewnym momencie się zatrzymałam i patrzyłam co wyprawia mój brat. On to jest dopiero dobry, lubię na niego patrzeć. Zobaczył, że mu się przyglądam, więc do mnie podpłynął
-Coś się stało ?
-Nie, tak po prostu patrzyłam
-Baw się, mamy jeszcze jakieś kilka minut
-Dziękuje, wiesz, że to lubię - zaśmiałam się i odpłynęłam
Zrobiłam kilka sztuczek, których uczył mnie kiedyś instruktor, a potem ruszyłam w drogę powrotną. Okazało się, że Lena sama się boi, więc dołączyła do Marco, a Mario pływał sam. Wytarłam się ręcznikiem i z powrotem założyłam moje ciuchy, usiadłam na piasku, a wózek ze śpiąca w środku Mają stał obok mnie. Dziewczynka jest bardzo grzeczna, taki aniołeczek, prawie nie płacze, nie marudzi. Chyba, że jest taka tylko przy mnie ...
-Jestem
-Jeszcze możesz pływać
-Nie chciałem Cię zostawiać samej
-To miłe
-Śpi ?
-Tak tak, jest bardzo grzeczna
-Aniołek, co ?
-Pomyślałam o tym samym
-Czasami daje w kość, ale ją uwielbiam
-Przyzwyczaisz się
-Wiem wiem
-Będziesz musiał jej pilnować, kiedyś będzie na prawdę śliczną dziewczynką
-Trzeba będzie odganiać te tłumy zauroczonych chłopaków
-Ciesz się, że to jeszcze trochę potrwa
-Szybko minie
-Nie aż tak szybko
-Mimo wszystko bycie ojcem jest świetne
-Po prostu Ty jesteś świetnym ojcem i Ci się podoba
-A jakbym nie był świetnym ojcem ?
-Ty ? - zaśmiałam się - zawsze wiedziałam, że taki będziesz
-Zawsze we mnie wierzyłaś
-Nadal tak jest - szepnęłam patrząc na niego
~Later~
Po skuterach poszliśmy się przejść, obejrzeć trochę okolice, a potem zjedliśmy pyszny obiad. Te kilka dni spędzonych tutaj to marzenie, które niedługo się skończy i trzeba będzie wrócić do szarej rzeczywistości.
-W co mam się ubrać ? - jęknęłam
-Obojętnie mi, zawsze będziesz wyglądała pięknie
-No, ale idziemy na spacer czy co ?
-Zobaczysz
-Może być sukienka ?
-Pewnie
-Ok, to niedługo będę
Wyciągnęłam z szafy białą sukienkę, założyłam do tego beżowe balerinki i związałam włosy w kłosa. Makijaż zrobiłam sobie wcześniej i nadal wyglądał w porządku
-Gotowa - zaśmiałam się
-To chodźmy
Marco z Leną zgodzili się zająć małą, więc została pod dobrą opieką. Szliśmy najpierw plażą, a potem Mario zasłonił mi oczy
-Mogę już zobaczyć ?
-Możesz - zabrał dłonie z moich oczu
A ja zobaczyłam coś pięknego, na środku plaży stał pięknie naszykowany stół, odwróciłam się do Mario, a on wzruszył ramionami. Usiedliśmy naprzeciwko siebie i zjedliśmy kolacje. Okazało się, że Gotze po prostu ją zamówił, ale to i tak było coś pięknego
-Dziękuje
-To co pogadamy ? - przeszliśmy kawek i usiedliśmy na piasku
-O czym ?
-O nas
-A konkretniej ?
-Mieliśmy sobie wszystko wyjaśnić
-Wiem - westchnęłam - tylko to nie jest takie proste
-To jest bardzo proste
-Nadal mi na Tobie zależy - szepnęłam - nigdy nie przestało. Kocham Cię, ale niedawno straciłeś narzeczoną, masz z nią dziecko
-Kochasz mnie ?
-Tak na prawdę nigdy nie przestałam
-Przez te 3 lata ciągle o Tobie pamiętałem, nigdy nie przestałem Cię kochać. Chociaż była Ann, potem dowiedziałem się, że jest w ciąży to i tak większa cześć mojego serca należała do Ciebie
-Byłeś z nią szczęśliwy
-Byłem, ale nie bardziej niż z Tobą
-A może do tej samej rzeki nie wchodzi się dwa razy ?
-Ja chce wejść do tej rzeki jeszcze raz
-Ja też - szepnęłam
-Chodź tutaj - wstał i podał mi rękę, a ja się podniosłam
Przyciągnął mnie do siebie delikatnie i objął mnie w pasie
-Co robisz ?
-Tańczę
Faktycznie zaczął się powoli poruszać, tak, że tańczyliśmy. Byliśmy tylko my, plaża i to wszystko. Nic innego nie miało znaczenia
-Kocham Cię - szepnął do mojego ucha
Pocałował mnie w szyje, ramie, obojczyk, a potem podniósł twarz i spojrzał mi w oczy. Delikatnie mnie pocałował, a potem znowu się odsunął
-Kocham Cię - powtórzył
-Mario ... - szepnęłam
-Bardzo Cię kocham - nie przestawał
-Ja też Cię kocham - delikatnie się uśmiechnęłam i schowałam twarz w jego szyi

piątek, 10 października 2014

Rozdział 24.

[Alex]
Przebiegałam przez cały pomost, skręciłam w lewo i po kilku minutach byłam już na plaży. Zdjęłam balerinki i wzięłam je w rękę. Po moich policzkach spływały słone łzy i w żaden sposób nie mogłam ich opanować. Nasza kłótnia może wymiana zdań mocno we mnie uderzyła. Trochę chyba przesadziłam, ale on też nie zachował się fair. Wiem, że mój wyjazd nie był dla niego łatwy, ale dla mnie też nie. Myślałam, że już to sobie wyjaśniliśmy, ale jednak w kółko do tego wracamy. Tak się nie da żyć. Za każdym razem czuje się jak idiotka i nie wiem czy mam go przepraszać czy się tłumaczyć. To jest cholernie popieprzone.
Cały czas szłam przed siebie, na szczęście na plaży nikogo nie było. Wytarłam wierzchem dłoni
mokre policzki, a razem z nimi rozmazany makijaż. Podeszłam powoli do wody i zamoczyłam w niej kostki. Woda była ciepła, więc było mi przyjemnie. Szłam tak wzdłuż brzegu analizując znowu naszą kłótnie. "To nie ja Cię zostawiłem bez słowa". Jego słowa cały czas siedziały w mojej głowie. To zabolało. Tak cholernie zabolało. Ja już chyba nie potrafię udawać, że nic mnie nie rusza, że go nie kocham, że nasza wspólna noc nic dla mnie nie znaczyła. Co prawda nic nie pamiętam, ale trudno. Wierze, że było okej. Jak głupio to brzmi ...
Nie miałam przy sobie żadnych rzeczy, ani telefonu, ani zegarka. Kompletnie nic. Nie wiedziałam, która godzina, czy się martwią. Mam nadzieje, że poczekają, aż wrócę, bo nie mam ochoty, żeby mnie szukali. W ogóle nie mam na nic ochoty. Ten wyjazd to był chyba zły pomysł. I jeszcze ten pomysł z ciążą ... to był szok, ale tylko na początku. W sumie nie mam stuprocentowej pewności, że nie jestem w ciąży, ale to jest niemożliwe. Po prostu.
-Szukałem Cię wszędzie - usłyszałam za sobą i odwróciłam się automatycznie. Ponad pięć metrów ode mnie stał Mario, nic nie odpowiedziałam i on też nic więcej nie mówił. Staliśmy naprzeciwko siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. Jego wzrok był taki pusty, smutny. Nie wiem co jeszcze. Zbliżył się do mnie powoli, ale nadal była między nami odległość
-Nie musiałeś - wykrztusiłam po chwili
-Wiem - szepnął - ale chciałem
-To dziwne po tym jak się zachowałeś
-Przesadziłem
-Ja też - spuściłam wzrok i oglądałam swoje dłoni
-Po prostu Twój wyjazd ...
-Dla mnie to też nie było łatwe - przerwałam mu
-Domyślam się
-Przepraszam - spojrzałam na niego - nie wiem czemu tak zareagowałam, nie chciałam
-To ja zacząłem - westchnął - na prawdę mi głupio
-Wszystko jest takie powalone
-Jest - przyznał mi racje - ale można to zmienić
-Nie - pokiwałam przecząco głową - Ty nic nie rozumiesz
-To mi wytłumacz - podszedł jeszcze bliżej
-Wszystko to moja wina - łzy pojawiły się w moich oczach - tylko moja
-Alex o czym Ty mówisz ?
-Wyjechałam i zepsułam nasz związek. Zraniłam Cię, a jak Ty sobie wreszcie ułożyłeś życie to wróciłam. No i znowu wszystko zepsułam - rozryczałam się na dobre - gdybym nie wróciła tamtego dnia to siedzielibyście u Marco. To przeze mnie Ann zmarła, zostawiła Ciebie i Maje. Wszystko przeze mnie
-Nie ! Alex ! - podszedł do mnie szybko i mnie przytulił, a ja cicho łkałam - to nie była Twoja wina ! Nie możesz się obwiniać, proszę Cię nie płacz już
-Ja nie chciałem - wtuliłam się w niego mocno
-Spójrz na mnie - delikatnie mnie od siebie odsunął, ujął moją twarz w swoje dłonie i spojrzał mi w oczy. Już nie było w nich smutku, teraz patrzył na mnie łagodnie i z czułością - to był wypadek, to na pewno nie była Twoja wina, więc nie obwiniaj się. Widocznie tak miało być, nie chce, żebyś się obwiniała
-Jakbym nie wróciła ...
-Ale wróciłaś i jesteś - przerwał mi - a ten wypadek i Twój powrót to był zbieg okoliczności. Po pogrzebie moja mama mi powiedziała, że ktoś umiera, żeby ktoś mógł się urodzić. Na początku mocno mnie to przybiło, ale widocznie miała racje
-Nie obwiniasz mnie ?
-Oszalałaś ? Nigdy mi to do głowy nie przyszło !
-Przepraszam - przytuliłam się do niego, a twarz schowałam w jego cieplej szyi
-Już spokojnie - pogłaskał mnie po włosach
-Ja ... - odsunęłam się od niego - głupio się zachowałam i na prawdę nie jestem w ciąży, jak chcesz to mogę zrobić test
-Wierzę Ci Alex - uśmiechnął się - w sumie to był pierwszy pomysł jaki wpadł mi do głowy i dlatego to powiedziałem
-Rozumiem
-To co wracamy ?
-Nie wiem - odsunęłam się od niego i wzruszyłam ramionami - co powiedziałeś Lenie i Marco ?
-Tylko, żeby zajęli się Mają
-To będą pytali co się stało, chyba nie mam na to ochoty
-A na co masz ?
-Sama już nie wiem - podeszłam bliżej wody i zamoczyłam w niej nogi
-To nadal jest Twój prezent, możesz wybierać
-Która godzina ?
-Jest jeszcze wcześnie
-Może zostanę w domku i poczytam, a Wy możecie sobie coś tam porobić
-Będziesz czytała książkę dla zdesperowanych gospodyń domowych ?
-Co ? - zdziwiłam się
-Pięćdziesiąt twarzy Greya - puścił mi oczko
-Może - uśmiechnęłam się
-Alex rozerwij się nie możesz przez cały wyjazd siedzieć w domku
-Wiem - usiadłam na piasku
-I nigdy więcej nie obwiniaj się za śmierć Ann
-W porządku
-No i to mi się podoba
-Obiecasz mi, że nie będzie dobrze ?
-Pewnie - usiadł obok mnie - obiecuje
-Chyba trzeba wracać - spojrzałam na niego
-No chyba tak
-Podnoś się - sama wstałam i otrzepałam tyłek
-Za ciężki jestem - wyciągnął ręce w moją stronę - pomóż mi
-Pff - chciałam mu pomóc, ale on pociągnął mnie do siebie i leżałam na nim
-Och przepraszam - zaśmiał się
-Idiota - mruknęłam
-Nie zrobiłem tego specjalnie - położył dłoń na moim policzku
-Już ja Cię znam
-Ja też Cię znam - zbliżył się do mnie
-Yhmm - szybciej oddychałam, a on przybliżył swoje usta do moich. Pocałował mnie czule i delikatnie, a ja to odwzajemniała
-Teraz to chyba na prawdę musimy iść
-Będą się martwić - podniosłam się z niego, a zaraz on wstał
Wróciliśmy powoli do domku i od razu w oczy rzucił nam się piękny obrazek. Na łożku piłkarza spała Lena i Marco, a po środku spała sobie spokojnie Maja
-Zrób im zdjęcie - szepnęłam
-Już - wyjął z kieszeni telefon i cyknął fotkę
-Może trzeba ich obudzić ?
-Niech śpią, a ja coś zjem
-Ja też - uśmiechnęłam się do siebie na samą myśl o śniadaniu
-Proszę - podał mi talerz z kanapkami
-Dziękuje - szybko pochłonęłaby trzy pyszne kanapki
-Głodna byłaś
-Bardzo - złapałam się za brzuch
-Przyniosę sok jabłkowy, masz ochotę ?
-Nie, dzięki
-Ok
Stanęłam przy barierce, oparłam się o nią i patrzyłam na piękną, spokojną wodę, a potem na linie horyzontu. Tu jest tak cudownie i pięknie, nie da się opisać tego co się czuje jak tu się jest. Wakacje marzeń.
-Chyba pójdę wynająć ten jacht
-A co z nimi ?
-Jak wstaną to pójdziemy albo ich obudzimy
-No dobra, to leć, a ja zostanę
-Niedługo powinienem być
-Okej
Odprowadziłam go wzrokiem do drzwi, a po chwili sama weszłam do środka. Przemknęłam do swojej łazienki, gdzie zmyłam makijaż, który i tak był Jula prawie do końca rozmazany i nic więcej nie zrobiłam. Nie chciało już mi się malować, a bez makijażu i tak wyglądam dobrze. Skromnie mówiąc oczywiście. Przeglądałam się tak, ale usłyszałam cichutki płacz Mai, więc szybko wybiegłam z pomieszczenia i zgarnęłam ją delikatnie z łóżka. Przytuliłam ją i wyszłam na zewnątrz, po chwili się uspokoiła, ale domyślam się, że nie obudziła się z byle powodu. Poszłam ją przewinąć,
a potem dałam jej jeść. Dziewczynka była bardzo zadowolona z tego powodu i się do mnie uśmiechała, ale też wymachiwała rączkami.
-Podoba Ci się - zaśmiałam się do niej - ślicznotko moja kochana. Jaka Ty jesteś cudowna
Delikatnie zaczęłam ją łaskotać po brzuszku, a ona wymachiwała rączkami, chyba, żebym przestała. Och jaki ona ma piękny uśmiech, kiedyś będzie z niej niezła laska. Po mamie ...
-Nie pozwolę, żebyś zapomniała o mamusi - szepnęłam do niej
-A co Wy tu robicie ?
-Oo Lenka wstałaś - uśmiechnęłam się do niej
-Trochę nam się przysnęło
-Oj tam
-Czemu Mario Cię szukał ?
-Nie ważne - machnęłam ręką
-Na pewno ?
-Tak
-Okej, a gdzie on jest ?
-Poszedł załatwić jacht
-To super
-No super - zaśmiałam się
-Mogę ? - wskazała na małą
-No pewnie - podałam jej dziewczynkę
-Pójdziemy obudzić Marco
-Dobrze - puściłam jej oczko
~Later~
Na jachcie było świetnie ! Może dlatego, że był on nowoczesny i piękny ? Marco z Leną oczywiście musieli się obściskiwać, ale my z Gotze udawaliśmy, że tego nie widzimy. Zajmowaliśmy się wspólnie jego córką, która po prostu jest idealna pod każdym względem. Na jachcie byliśmy przez ponad kilka godzin, ale minęło nam to bardzo szybko. Maja zasnęła jak wchodziliśmy na pomost, więc ustaliliśmy, że zjemy każdy w swoim domku. Weszłam do naszego i poszłam szykować
jedzenie, a mój były chłopak poszedł położyć swoją córkę. Jak już wszystko udało mi się przygotować to poszłam do swojego pokoju. Weszłam, a na środku stał piękny bukiet, podeszłam do niego i wyjęłam karteczkę. Rozłożyłam ją i uśmiechnęłam się sama do siebie
"Przepraszam ... M."
Odłożyłam bilecik i przeszłam szybko do drugiej sypialni. Przytuliłam się do pleców Mario, a on sprawnie mnie obrócił
-Co tam ?
-Dziękuje za kwiaty
-Ależ nie ma za co - pocałował mnie w czoło
-Zrobiłam kolacje
-To dobrze
-Czemu mi się tak przyglądasz ?
-Bo mogę - uśmiechnął się, a w jego oczach ujrzałam błysk - jutro mam dla Ciebie niespodziankę
-Mam się bać ?
-Nie - zaśmiał się - masz się cieszyć
-W porządku - uśmiechnęłam się promiennie
-Idziemy jeść ?
-Ja idę najpierw pod prysznic
-Pomóc Ci ?
-Zapomnij
-A jak się postaram ? - zamiast mnie puścić mocniej mnie do siebie przycisnął
-To wtedy zobaczymy - szepnęłam mu do ucha, a cofając twarz musnęłam bardzo delikatnie jego wargi, a potem mu się wyrwałam - będę niedługo
-Trzymam Cię za słowo